Pociąg pancerny „Śmiały” i jego losy podczas II wojny światowej

W końcu października 1918 r. Polacy szykowali się do przejęcia władzy, m.in. rozbrajając zdemoralizowane wojska zaborców.

1 listopada oddział złożony z kolejarzy i dezerterów z armii austriackiej narodowości polskiej, w Prokocimiu koło Krakowa, otoczył stojący na bocznicy austriacki pociąg pancerny i zdobył go po krótkiej nocnej walce. Była to niezwykle cenna zdobycz, pierwsza tego rodzaju jednostka dla mającego tworzyć się Wojska Polskiego, która stała się zalążkiem nowego rodzaju broni. W tym samym mniej więcej czasie pociąg pancerny znajdujący się w Pradze przejęli Czesi, a resztę pociągów na terenie Austrii i Węgier przejęła armia węgierska.

Pociąg posiadał dwie opancerzone lokomotywy, dwa wagony artyleryjskie, każdy z jedną szybkostrzelną półautomatyczną armatą kal. 70 mm i trzema karabinami maszynowymi, dwa wagony z ciężkimi karabinami maszynowymi (po 4 w wagonie) i platformy kontrolne.

Szybko skompletowano załogę, dowódcą został kpt. Ludwik Hickiewicz i już 5 listopada wyruszył pociąg do walki o oswobodzenie Przemyśla, który zdobył na Ukraińcach 11 listopada. Następnie brał udział w zwycięskich walkach o Lwów (19-22 listopada), w których ciężko ranny został kpt. Hickiewicz. Dowództwo objął por. Małagowski. 26 listopada rozkazem gen. Rozwadowskiego podzielono zdobyczny pociąg na dwie jednostki: PP1 i PP2 nadając im nazwy „Piłsudczyk" i „Śmiały", który walczył z Ukraińcami do końca marca 1918 r.

Od kwietnia pociąg brał udział w walkach z bolszewikami na Wileńszczyźnie i Białorusi. 25 lipca w boju pieszym z oddziałem bolszewickim (składającym się wg świadków z Chińczyków) zginął por. Małagowski. W czasie odwrotu wojsk polskich z Ukrainy i Białorusi, latem 1920 r., w ciągu ośmiu tygodni walk utracono 12 spośród 22 posiadanych wówczas przez Polskę pociągów pancernych. Na skutek intensywnego ostrzału artyleryjskiego, uszkodzone zostały wszystkie działa „Śmiałego" i pociąg wycofano na tyły do naprawy. Na front powrócił we wrześniu, walcząc do końca wojny na terenach dzisiejszej Białorusi.

W okresie międzywojennym polskie pociągi pancerne były modernizowane, unowocześniane, otrzymały lepsze uzbrojenie i wyposażenie. Wśród nich „Śmiały" i „Piłsudczyk", były najnowocześniejszymi jednostkami tego rodzaju w Polsce.

W wagonie szturmowym mieścił się pluton wypadowy w składzie trzech drużyn szturmowych i drużyny specjalnej (sekcja pionierów, minerów, dwa patrole telefoniczne i patrol sanitarny z lekarzem). Uzbrojenie wagonu szturmowego stanowiły 2 ckm, 4 rkm i 16 karabinów plutonu, mogące prowadzić ogień z bocznych otworów strzelniczych, po połowie na każdą burtę. Wagony bojowe i szturmowy posiadały po obu stronach drzwi, a część podłogi w nich mogła być wyjmowana, co mogło służyć jako wyjście awaryjne oraz do zaspokajania potrzeb fizjologicznych załogi. Łącznie w bitwie na obie strony pociągu mogły brać udział: 4 działa, 2 działka przeciwpancerne z czołgów, 15 ckm, 8 km i 16 karabinów. Poza tym oficerowie i podoficerowie posiadali broń krótką – pistolety. 9 mm. Była to potężna siła ognia, mogąca w każdej chwili zmienić stanowisko bojowe i przemieścić się z szybkością 40 km na godzinę. Środki łączności stanowiły radiostacje: na wagonie desantowym o zasięgu 150 km, druga na parowozie dla łączności z drezynami, dwie na czołgach Renault, 4 odbiorniki na czołgach TKS oraz 2 aparaty telefoniczne do podłączenia do sieci wzdłuż toru.

Niestety, pociąg posiadał też swoje słabe strony. Nie było możliwości maskowania, a pole manewru i działania ograniczone było torami kolejowymi. Poza tym niebezpieczny był fakt, iż obie burty wagonów bojowych, od podłogi do sufitu wypełnione były pociskami artyleryjskimi, ładunkami prochu i zapalnikami dwóch jednostek ognia. Jeden pocisk z działa przebijający pancerz wagonu mógł spowodować łańcuchową detonację zgromadzonej amunicji.

Skład gospodarczy pociągu stanowiły: parowóz oraz wagony – dowodzenia, rusznikarski, puszkarski, amunicji artyleryjskiej, amunicji broni ręcznej i maszynowej, mundurowy, izby chorych, kuchenny, kuchni polowej, z częściami zapasowymi do czołgów i samochodów oraz 4 wagony mieszkalne i cysterna z benzyną -razem 14 wagonów i cysterna. Parowóz i wagony składu gospodarczego nie były opancerzone, gdyż nie był on przewidziany do bezpośredniej walki i w zasadzie znajdował się prawie zawsze w pewnym oddaleniu od składu bojowego. Obsada składu liczyła około 60 osób.    –

Załogę „Śmiałego" stanowili ludzie posiadający wysokie kwalifikacje specjalistyczne, jak mechanicy, ślusarze, rusznikarze, saperzy kolejowi do naprawy torów i urządzeń oraz dokonywania zniszczeń. Wzorowo wyszkoleni byli artylerzyści, obsługa broni maszynowej i oddział wypadowy.

1 września 1939 r., w trakcie bitwy pod Mokrą, pociąg pancerny „Śmiały" trzykrotnie, w sytuacjach kryzysowych Wołyńskiej Brygady Kawalerii przyjeżdżał na pole bitwy, przyczyniając się ogniem swych dział do powstrzymania pancernej nawały niemieckiej i do utrzymania pozycji obronnych przez polskich ułanów.

„Śmiały" był jednym z najnowocześniejszych polskich pociągów pancernych. Składał się, podobnie jak i inne tego typu jednostki, z dwóch autonomicznych, oddzielnych pociągów: opancerzonego i uzbrojonego tzw. „składu bojowego" oraz „składu gospodarczego", stanowiącego dla tego pierwszego bazę zaopatrzeniowo-remontową. Skład bojowy posiadał opancerzony parowóz, przy którym znajdował się tzw. wagon szturmowy, a po ich bokach dwa wagony artyleryjskie (bojowe). Do każdego wagonu bojowego przyczepiona była platforma z ciężkim sprzętem do naprawy torów (szyny kolejowe), podkłady, przenośniki, klucze, młoty, śruby itp. oraz sprzęt saperski. Ponadto na platformach znajdowały się: półgąsienicowy samochód terenowy, osobowy łazik Fiat 508 dowódcy pociągu oraz dwa motocykle. Poza tym skład bojowy posiadał 2 zespoły drezyn, przedni i tylny. Na każdym zespole znajdował się na specjalnych prowadnicach czołg Renault, uzbrojony w 37 mm działko przeciwpancerne z obsadą trzyosobową (kierowca, strzelec i radiotelegrafista) i 2 czołgi TKS z karabinem maszynowym i dwuosobową załogą (kierowca i strzelec).

Parowóz oraz wagony bojowe opancerzone były blachą 20 mm. Taki pancerz chronił załogę całkowicie przed pociskami broni ręcznej i maszynowej oraz karabinów maszynowych samolotów. Pociski z działek przeciwpancernych jeżeli uderzały pod kątem mniejszym niż 30° odbijały się rykoszetem, natomiast uderzając pod większym kątem, przebijały pancerz i mogły powodować ogromne straty. Bomby samolotowe nie szkodziły pociągowi, jeśli padały w odległości powyżej 10 m.

Stanowisko bojowe dowódcy pociągu znajdowało się w wieży dowodzenia na parowozie, skąd mógł on kierować ruchem pociągu oraz ogniem przy pomocy telefonu, radia, sygnałów dźwiękowych (tuby rozmównicze, klaksony) i optycznych (lampki sygnalizacyjne).

Uzbrojenie wagonów bojowych stanowiły: haubica kal. 100 mm, armata 75 mm, umieszczone w osobnych wieżach obrotowych 360°, przeciwlotniczy ckm w wieżyczce obrotowej w dachu na środku wagonu, po 2 ckm, w ścianach bocznych i 1 ckm od czoła wagonu. Łącznie w obu wagonach bojowych znajdowały się 4 działa i 12 ckm.

Już od kwietnia 1939 r. powoływano do służby podoficerów rezerwy i prowadzono ćwiczenia. Ostre strzelanie pociągu odbyło się na poligonie artyleryjskim w Podczerwonem koło Czarnego Dunajca.

II Dywizjon Pociągów Pancernych w Niepołomicach pod Krakowem posiadał w 1939 r. 5 jednostek: pociąg nr 51 „Marszałek", nr 52 „Piłsudczyk", nr 53 „Śmiały", nr 54 „Groźny" i nr 55 „Bartosz Głowacki". Przeprowadzono ich mobilizację w drugiej połowie sierpnia.

O północy 24 sierpnia stan osobowy „Śmiałego" był skompletowany. Obsadę personalną stanowili oficerowie; dowódca pociągu – kpt. Mieczysław. Malinowski, dowódca 1 plutonu bojowego – por. Wacław Elertowicz, dowódca 2 plutonu bojowego – por. Karol Kulas, dowódca plutonu szturmowego – por. Stanisław Dawidczyński, dowódca 1 zespołu drezyn – por. inż. Magnuski, dowódca 2 zespołu drezyn – por. Mieczysław Gawroński, oficer łączności – ppor. Henryk Patyna, lekarz – ppor. Czesław Capiński, dowódca składu gospodarczego – por. Konieczny. Por. Wacław Elertowicz poza tym pełnił funkcję zastępcy dowódcy pociągu i nadzór nad składem bojowym, a por. Karol Kulas nadzór nad zaopatrzeniem bojowym i łącznością oraz był oficerem łącznościowym. Należy również wymienić ustalone nazwiska podoficerów: maszyniści Adam Hudzik i J. Siekiera, kierownik pociągu plut. Wilhelm Klimczyk. Działonowi haubic plut. Edward Pawełczyk i kpr. ndt. Alfred Lipa, działonowy armaty kpr. rez. Franciszek Ciołczyk oraz st. sierżanci: Tadeusz Robaszkiewicz i Jan Bulik, sierżant pchor. Szeryn, sierżant Tadeusz Gondek, kaprale Władysław Lidwin i Władysław Krysmalski oraz Tadeusz Sikorski – rusznikarz i podoficer broni. Łącznie załoga składu bojowego stanowiła około 120 ludzi.

Po pobraniu sprzętu, broni maszynowej i ręcznej, amunicji artyleryjskiej oraz wyznaczeniu czynności funkcyjnym i dowódcom pododdziałów, o g. 13.00 oba składy pociągu wyruszyły z Niepołomic do stacji Swoszowice. Tam dowożono i uzupełniano jeszcze wyposażenie pociągu.

W nocy z 25 na 26 sierpnia „Śmiały" w komplecie wyjechał ze Swoszowic do Radomska. Tam na bocznicy pozostawiono skład gospodarczy, natomiast skład bojowy zajął stanowisko na stacji Cykarzew, na linii kolejowej Częstochowa – Siemkowice. Tam prowadzono normalne szkolenie załogi na sprzęcie bojowym oraz działoczyny, a oficerowie przeprowadzili rozpoznanie odcinków kolejowych, na których pociąg miał działać. 28 sierpnia „Śmiały" został podporządkowany dowódcy 30 Dywizji Piechoty generałowi Leopoldowi Cehakowi, który wyznaczył pociągowi zadania na rzecz swojej dywizji oraz Wołyńskiej Brygady Kawalerii, w zależności od sytuacji jakie zaistnieją w czasie ewentualnych walk.

W nocy z 31 sierpnia na 1 września „Śmiały" zajął stanowisko na stacji kolejowej Działoszyn, gdzie z dowództwa 30 DP otrzymał rozkaz przemieszczenia się na odcinek obrony Wołyńskiej Brygady Kawalerii. O godz. 7.00 ruszył na południe, w rejonie Mokrej zajął pozycję, ukryty za drzewami na wysokim nasypie toru kolejowego.

W natarciu niemieckim na pas obrony 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich w przerwie leśnej, około godz. 10.00 część czołgów przedarła się na polanę, przerwała łączność artylerzystom, niemal docierając do stanowisk 2 DAK i nawiązując z polską artylerią bezpośrednią walkę ogniową. W tym momencie. „Śmiały" mając doskonały wgląd na pole walki, ogniem swych dział zniszczył kilka czołgów, a pozostałe wycofały się. Jednak co ważniejsze pociąg ryglował ostrzałem dostęp do polany kolejnym grupom czołgów zbliżających się z kierunku Opatowa i Wilkowiecka, dzięki czemu zawróciły one na pozycje wyjściowe. Wycofał się też „Śmiały" na stację kolejową Miedźno, a oddziały WBK organizowały drugą linię obrony.

Przerwa w boju nie trwa długo. W następnym natarciu, między 12.00 a 13.00 około 100 czołgów z kilku stron wdziera się na polanę, kierując się w stronę przepustu drogowego pod wiaduktem kolejowym. Atakują bezpośrednio baterie 2DAK i sytuacja staje się krytyczna. Zmienia się jednak, gdy wezwany na pole walki nadjeżdża znowu „Śmiały". Jego 4 działa i 2 działka ppanc. sieją spustoszenie wśród atakujących, ich ogień jest celny i skuteczny. Szczególnie groźne okazują się haubice – czołgi trafiane ich szesnastokilogramowymi pociskami dosłownie wylatują w powietrze.

W szeregi niemieckich pancerniaków wkrada się chaos, zwłaszcza że dalej strzelają armaty 2 DAK i 8 działek ppanc. ułanów. W chmurze dymu, kurzu i ognia palących się maszyn czołgi wycofują się bezładnie, zderzają się w panice, dodatkowo wpadając pod ostrzał własnej artylerii.

„Śmiały" odjeżdża na stację Miedźno nie otrzymując żadnego trafienia artyleryjskiego. Jednakże w czasie powrotu jest atakowany przez 6 samolotów, które w dwóch lub trzech nalotach zrzucają około 15 bomb. Żadna na szczęście nie trafia, ale ich wybuchy mocno wstrząsają wagonami.

W Miedźnie nastąpiło spotkanie z „bliźniaczym" pociągiem pancernym nr 52 „Piłsudczyk", dowodzonym przez kapitana Gonczara. Pociągiem tym ze stacji Siemkowice przyjechał gen. Cehak, aby osobiście zorientować się w sytuacji pułków WBK.

Około godziny 15.00 „Piłsudczyk" z generałem odjechał w kierunku Działoszyna, natomiast „Śmiały" otrzymał rozkaz udania się z powrotem pod Mokrą, aby osłaniać odwrót baterii 2DAK za tor kolejowy. Pociąg wyruszył więc zgodnie z rozkazem około godz. 16.00 i po trzech kilometrach z wieży haubicy czołowego wagonu bojowego zauważono na drodze przecinającej tory przejeżdżające niemieckie czołgi, kierujące się na miejscowość Izbiska, okrążając oddziały WBK.

Wykorzystując zaskoczenie pociąg wjeżdża między kolumnę czołgów, motocykli, samochodów z amunicją i cystern, otwierając szybki, bezpośredni ogień ze swych 6 dział i kilkunastu ckm. Manewruje po torze, aby uniknąć trafień z broniących się czołgów i strzela na obie strony. Prawie każdy pocisk trafia powodując eksplozje, morze ognia i dymu. Ocalałe pojazdy uciekają – okrążenie walczących ułanów nie udaje się niemieckim pancerniakom. W tym krótkim czasie amunicja „Śmiałego" zostaje uboższa o ponad 90 granatów i ok. 3000 poci-sków karabinowych do ckm.

Pociąg wycofuje się do stacji Miedźno, zajmując pozycję po jej północnej stronie.  Załoga liczy ślady na pancerzu, znajdując 2 od rykoszetów z działek czołgowych, 2 przebicia blach pancerza na wylot, lecz na szczęście poniżej podłogi wagonów artyleryjskich oraz około 80 śladów pocisków karabinowych. Zabitych ani rannych żołnierzy nie było.

„Śmiały" nie pozostaje jednak długo w rejonie stacji. Do Zawad zbliża się kolumna niemieckich czołgów, tamtejszy most kolejowy na Liswarcie jest zagrożony przez nie i przez bombardowanie lotnicze, co spowodować może odcięcie drogi odwrotu. Pociąg wycofuje się zatem do Działoszyna.

Po północy z 1 na 2 września „Śmiały" przemieszcza się na odcinek kolejowy Siemkowice – Częstochowa. Skład gospodarczy pozostawał na stacji w Radomsku, które było bombardowane, co budziło niepokój dowódcy o jego losy.

Patrolując tory w kierunku południowym, około godz. 10.00 w rejonie wsi Cykarzew „Śmiały" napotkał kolumnę niemieckich czołgów, ostrzelał je szybkim ogniem artylerii i ckm, niszcząc kilka maszyn.

Po wycofaniu się w kierunku północnym, na rozkaz dowództwa ostrzeliwał z mapy wskazane obszary, wspierając walczące oddziały WBK. Po utracie łączności z dowództwem, około godz. 21.00 „Śmiały" wycofał się przez zajęte przez Niemców Siemkowice i rano 3 września dojechał do Łasku, skąd 4 września został skierowany do Łodzi. Tam został entuzjastycznie powitany przez ludność cywilną, gdyż wiadomo było z komunikatów radiowych, że pociąg w bitwie pod Mokrą zadał Niemcom ciężkie straty. Dowódca pociągu otrzymał polecenie przedstawienia połowy załogi składu bojowego do odznaczeń.

Nazajutrz „Śmiały" otrzymał rozkaz przemieszczenia się do Koluszek, gdzie spotkał się z pociągiem pancernym nr 55 „Bartoszem Głowackim" dowodzonym przez kapitana Podgórskiego. Zastał tam również swój skład gospodarczy na bocznym torze.

Oba pociągi przekazane zostały do dyspozycji Armii „Prusy" i oczekując na rozkazy były bombardowane przez Luftwaffe, nie ponosząc na szczęście większych uszkodzeń. Niestety skład gospodarczy „Śmiałego" został prawie całkowicie zniszczony i odtąd oba pociągi pancerne operowały razem, mając jeden wspólny skład gospodarczy.

6 września oba pociągi wyjechały z Koluszek do Skierniewic, patrolowały odcinek Skierniewice – Żyrardów, a następnie przebijając się przez liczne zatory zdołały przejechać z trudem przez węzeł warszawski i przez Mińsk Mazowiecki, Siedlce, Łuków, Międzyrzec Podlaski dotarły 13 września do Brześcia, wzmacniając obronę tej twierdzy. Tam przez dwa dni toczyły boje z niemieckimi czołgami, lecz gdy Niemcy zdobyli część miasta, na rozkaz dowództwa oba pociągi wyjechały jedynie jeszcze dostępną linią do Kowla, a następnie do Łucka. 17 września po otrzymaniu wiadomości o wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski, obaj dowódcy pociągów zdecydowali o wyjeździe do Lwowa, wiedząc z nasłuchów radiowych, że to miasto broni się i walczy.

Po całodobowej jeździe pociągi, przebijając się w walce przez pierścień niemieckiego okrążenia, dotarły do Lwowa („Śmiały" drugi raz znalazł się we Lwowie, 21 lat wcześniej również tam stacjonował)  i jeszcze tego samego dnia 18 września wzięły udział w walkach o miasto.

„Śmiały” osłania ogniem broniącą się barykadę, wspiera natarcia polskich oddziałów, wykonuje naloty ogniowe na niemieckie zgrupowania, walcząc na różnych kierunkach, od 20 września już samotnie, gdyż „Głowacki" został poważnie uszkodzony pociskami artyleryjskimi i wyeliminowany z dalszych walk.

Po kapitulacji Lwowa 22 września „Śmiałego" w stanie nieuszkodzonym przejęta Armia Czerwona. Plutonowy Wilhelm Klimczyk, nie mogąc pogodzić się z kapitulacją, strzałem w głowę popełnił samobójstwo. Część załogi poszła do niewoli, pozostali opuścili Lwów starając się przedostać na Zachód, bądź do domów. Kapitan Malinowski przedostał się przez Słowację do Francji, służąc później w 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka w stopniu majora, był zastępcą dowódcy 1 pułku pancernego.

Rozkazem z 13 września 1939 roku, za bitwę pod Mokrą „Śmiały" i jego dowódca otrzymali Krzyże Orderu Virtuti Militari V klasy. Takie samo odznaczenie po raz drugi przyznano mjr. Malinowskiemu za bohaterstwo w czasie walk we Francji latem 1944 roku. Zginął on w spalonym czołgu, na polach pod Falaise 9 sierpnia 1944 r.

Tak zakończyli swą chwalebną służbę w Wojsku Polskim „Śmiały" i jego dowódca.

 

Pod obcymi sztandarami

W 1939 r. ZSRR posiadał około 70 pociągów pancernych – w tym 25 NKWD. Trzy zdobyte polskie: „Śmiały", „Głowacki" i „Marszałek" (w Kowlu) stanowiły cenną zdobycz i szybko zostały wcielone do wojsk NKWD. „Śmiały" pod nazwą BEPO 75, obsadzony sowiecką załogą pod dowództwem starszego lejtienanta Mieszkowa, wszedł w skład 75 pułku 10 Dywizji NKWD, stacjonującej w rejonie Rawy Ruskiej. Zdjęto jedynie tabliczki z białym orłem, wymalowano czerwone gwiazdy i poza tym pociąg nie różnił się w niczym od jednostki z września 39 r.

Po uderzeniu Niemców na ZSRR 22 czerwca 1941 roku BEPO 75 wraz z 75 pułkiem ochraniał w mieście Stryj przeprawę mostową na rzece Stryj. 1 lipca opuścił ten posterunek i wycofał się wraz z całą sowiecką armią na wschód. Według źródeł sowieckich „… 5 lipca 1941 roku na stacji Kopczyńce uszkodzony pociąg pancerny 75 pułku NKWD został wysadzony w powietrze".

To „wysadzenie" nie wyrządziło jednak pociągowi wielkich szkód. W meldunku dowództwa niemieckiej 17 Armii, opisując ówczesne zdobycze podano: „… jeden pociąg pancerny (jedna lokomotywa plus dwa wagony pancerne) oraz pięć wagonów wyładowanych sprzętem, zdobyto w pobliżu stacji Kopczyńce i przekazano niemieckiemu pociągowi pancernemu nr 31".

Tak więc w pobliżu polsko-sowieckiej granicy na rzece Zbrucz, po niespełna dwóch latach służby pod znakiem czerwonej gwiazdy, wpadł „Śmiały" w inne, wrogie ręce. Oznaczony teraz czarnymi krzyżami, przez następne dwa i pół roku przemierzał szlaki frontu wschodniego, docierając nawet pod Stalingrad.

Pod koniec 1941 roku naprawiony zdobyczny tabor przekazano jednostkom Wehrmachtu. Wagony dawnych polskich pociągów posłużyły Niemcom do sformowania jednego, silnego pociągu pancernego, oznaczonego jako Pz Zug 10, składającego się z dwóch samodzielnych jednostek Kampfzug „A" (dawny „Śmiały") i Kampfzug „B" (dawny „Marszałek"). Dowódcą całości został kpt. Ernst Neumann.

Załogę pociągu Pz Zug 10 „A" stanowiło wówczas 2 oficerów, 13 podoficerów i 62 żołnierzy, a uzbrojenie stanowiły 2 haubice 100, 2 armaty 75 mm, 1-2 działka p.lot. 20 mm, 19 Ikm, 31 karabinów, 4 pistolety maszynowe i 46 pistoletów. Tak więc zachowano polskie uzbrojenie artyleryjskie lub wymieniono jedynie lufy.

Początkowo korzystano z polskiej lokomotywy serii „Ti 3", następnie też zdobyczną, szerokotorową sowiecką serii „C", którą później zastąpiono niemiecką „G-10". W skład każdego pociągu wchodziły 2 wagony artyleryjskie, wagon piechoty, opancerzony parowóz z oryginalnych polskich jednostek oraz dodane: 1 wagon piechoty (dowodzenia), 2 częściowo opancerzone wagony z 20 mm działkami p.lot., dodatkowy tender, a na obu końcach platformy kontrolne.

Po uzupełnieniu wyposażenia, przeszkoleniu załóg, ćwiczeń i strzelaniu ostrą amunicją pociąg w komplecie wyruszył na front. 19 marca 1942 r. nowym dowódcą został kpt. Paul Berger. Pz Zyg 10 operował w rejonie Biełgorodu, ochraniając tamtejsze linie kolejowe przed atakami partyzantów.

30 maja 1942 r. znów zmieniono dowódcę. Został nim kpt. Arno Dressler. Latem przeprowadzono duży remont połączony z modernizacją taboru. Do listopada pociąg działał na Ukrainie. W związku z ofensywą sowiecką pod Stalingradem i z zamknięciem w okrążeniu 6 Armii Von Paulusa, 21 listopada Pz Zug 10 przerzucony został w tamtejsze rejony, biorąc udział w walkach na zewnętrznym kręgu kotła stalingradzkiego.

3 stycznia 1943 r. został kilkakrotnie trafiony pociskami armat przeciwpancernych, jednak już od następnego dnia osłaniał odwrót oddziałów wycofujących się na zachód. W tym czasie czwartym, kolejnym dowódcą niemieckim pociągu został por. Gerhard Röming.

Do marca 1943 r. Pz Zug 10 toczył ciężkie boje odwrotowe na obszarze Zagłębia Donieckiego, w marcu przeszedł remont, następnie w rejonie miasta Sarny osłaniał linie kolejowe przed partyzantami atakującymi transporty wojskowe z zaopatrzeniem dla frontu.

Kilkakrotnie wjeżdżał na miny powodujące uszkodzenia. 13 czerwca Kampfzug 10 „B" doznał poważnych uszkodzeń wskutek eksplozji dużej miny i został odesłany do dłuższego remontu.

13 lipca 1943 r. dokonano podziału na dwie samodzielne jednostki: Kampfzug „A" („Śmiały") otrzymał nazwę Pz Zug 10, a Kampfzug „B" („Marszałek") Pz Zug 11. Do końca roku Pz Zug 10 operował w rejonie Sarn, patrolował linie kolejowe, walczył z liczną tam partyzantką sowiecką.

W początkach stycznia 1944 r., na skutek znacznych postępów ofensywy Armii Czerwonej, pociąg został wycofany do Kowla. Przez dwa miesiące powstrzymywał natarcia sowieckie m.in. pod Trojanówką, Bielinem i w rejonie Powórska. Jednakże Armia Czerwona zamknęła pierścień okrążenia wokół Kowla. Pz Zug wspierał swym ogniem okrążone dywizje do czasu, gdy 21 marca podczas silnego nalotu dwa wagony uległy całkowitemu zniszczeniu. Pozostały wagony nr 2 i 3, ale miały tylko jedno działo sprawne i używane było w trakcie dalszych walk tylko do czasu całkowitego wyczerpania nietypowej dla Wehrmachtu amunicji.

W kontrofensywie Niemcy przerwali blokadę Kowla i owe dwa wagony ewakuowali do bazy remontowej w Rembertowie. Jednak 10 czerwca 1944 roku, oficjalnym rozkazem O.K.H. pociąg pancerny Pz Zug 10 został skreślony z ewidencji niemieckich jednostek bojowych, a los dwóch ostatnich wagonów artyleryjskich „Śmiałego" pozostał nieznany.                          

Tak zakończyła się trzydziestoletnia epopeja pociągu pancernego, walczącego w czasie dwóch wojen światowych w szeregach czterech różnych armii państwowych.

 

Uzbrojenie

Haubica 100 mm – masa ok. 1000 kg, donośność 9600-9800 m., szybkostrzeiność teoretyczna: 8 strzałów na minutę, amunicja: szrapnele 11.97 -13.50 kg, obsługa 7 osób.

Armata 75 mm – masa 750-800 kg, donośność do 10700 m., szybkostrzeiność teoretyczna: 10 strzałów na minutę, amunicja: szrapnele 7.24-7.40, granaty 5.32-7.98 kg, obsługa 6-7 osób.

W wagonach bojowych po około 120 nabojów na działo, na jeden k.m. 15 taśm po 250 nabojów – 3750 sztuk.

Ckm-y niemieckie Maxim wz. 08, chłodzony wodą, masa 23 kg + 4 kg wody w chłodnicy, szybkostrzeiność teoretyczna do 500 x min., celownik do 4000 m., ciężar wagonu bojowego z obsługą: ponad 50000 kg.

Masa parowozu bez węgla i wody: 80000 kg, z węglem i wodą: 103000 kg, masa opancerzenia parowozu 13000 kg.

 

Zdjęcia "Śmiałego" można znależć w internecie wpisując nazwę w wyszukiwarce.

 

Bibliografia:

1.Izydor Malinowski – „Wołyńska Brygada Kawalerii i pociąg pancerny „Śmiały" w boju pod Mokrą" z recenzją Antoniego Wiercio­cha – kronikarza 2 dywizjonu pociągów pancernych,

2.Janusz Magnuski – „Pociąg pancerny „Śmiały" w trzech woj­nach"

 

 

 

 

Skomentuj

7 Pociąg pancerny „Śmiały” i jego losy podczas II wojny światowej

  1. Mikela pisze:

    Ciekawa sprawa . Szkoda, że na lekcjach historii, nie usłyszy się takich ciekawostek

  2. Listadeemail pisze:

    dzięki za artykuł, przydał mi się.

  3. Lenard Shaddix pisze:

    Wartościowy artykuł.. cięzko znaleźć coś takiego..

  4. onstzg1k pisze:

    Efekty pracy autora sa, co tu duzo mowic, niezwykle zadowalajace. Bardzo podoba mi sie to, ze ludzie chca sie dzielic z innymi swoja wiedza wlasnie w takiej formie. Trzymam kciuki za wszystkie dobre blogi (jakim ten, z cala pewnoscia, jest).

  5. Hans Clos pisze:

    Artykuł perełka. Biały kruk

  6. Bolisława pisze:

    pociągi w czasie wojny od dawna mnie zastanawiały

  7. Konstans pisze:

    Naprawdę ciekawy tekst. Przedstawione zagadnienie długo mnie zastanawiało; cieszę się, że wreszcie odszukałem dokładną informację.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>