Co robi minister Gowin..? Komentarz do artykułu w GW – „Nasz sukces to księgi wieczyste”

  Czytam wywiad z min. Gowinem i oczom nie wierzę: toż to KOMPROMITACJA! Minister Gowin nie ma pojęcia o tym, za co odpowiada. Wstyd, aby taki kraj, jak Polska, duży, cywilizowany, miał ministra sprawiedliwości tak niekompetentnego, aroganckiego, nie posiadającego elementarnej wiedzy prawniczej.

I tak:

1/-Sformułowanie „rejestrowanie aktów własności, czyli za księgi wieczyste” to język prostego, kiepsko wykształconego człowieka. Żaden urzędnik państwowy nie powinien tak się wyrażać, powinien znać właściwą nomenklaturę i nazywać procedury w taki sposób, jaki wynika to z treści przepisów prawa.

2/-Nie wydaje się prawdą, że za kadencji ministra średni czas oczekiwania na wpisy w wydziałach ksiąg wieczystych sądów skrócił się z miesiąca do tygodnia, na pewno nie w okręgu Sądu, gdzie wykonuję  zawód prawniczy.

3/-Wpisy notariuszy do ksiąg wieczystych nie będą łatwe do przeprowadzenia, będą wymagać wielu zmian w obowiązujących przepisach  w tym Konstytucji.

4/-Nie ma w Polsce aktu prawnego, który nazywałby się kodeksem postępowania gospodarczego. Jeśli chodzi o zmiany prawa procesowego, to z dniem 3 maja weszła w życie nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego. Kierunek zmian prowadzi do wręcz przeciwnych skutków, niż twierdzi minister; odrębności postępowania w sprawach gospodarczych zostały zlikwidowane, stosuje się tu generalnie jednolite zasady procesowe dla wszystkich podmiotów, nastąpiła likwidacja prekluzji dowodowej i innych rygoryzmów w sprawach gospodarczych, co w konsekwencji spowoduje przedłużenie postępowań w tym zakresie. Zmienione zasady procesowe osłabiają dotychczasowa kontradyktoryjność. Nie skróci się czas trwania postępowań, nowe unormowania nie stwarzają ku temu podstaw. Minister nie zna zasad procedury obowiązującej do 2 maja 2012 r., ani przepisów aktualnych. Z jego słów wynika, ze nie rozumie sensu i istoty zmian, to co mówi, sprzeczne jest z rządowo-sejmowym uzasadnieniem zmian.

5/-Sąd elektroniczny w Lublinie jest porażką, a nie sukcesem. Czas oczekiwania na wyrok jest znacznie dłuższy niż w normalnym postępowaniu nakazowym czy upominawczym prowadzonym przez „sądy realne”, jak ujmuje to minister. Przykłady z mojej praktyki to przypadki, gdy występowałem po stronie pozwanej. W sprawach tych uzyskanie nakazu trwało kilka miesięcy, a całe postępowanie około roku, dlatego też nie korzystam z tej formy. Podaję tok postępowania w trzech sprawach:

a/..wniesienie pozwu –  19.05.2011r., 16.09.2011r., 17.01.2012r.,

b/..wydanie nakazu –  29.07.2011r., 22.11.2011r., 29.03.2012r.,

c/..data doręczenia nakazu –  04.08.2011r., 20.12.2011r., 11.04.2012r.,

d/..data sprzeciwu –  09.08.2011r., 28.12.2011r., 16.04.2012r.,

e/..data postanowienia o przekazania do postępowania „realnego” – 16.09.2011r., 23.05.2012r., 31.05.2012r.,

f/..data prawomocnego rozstrzygnięcia –  08.11.2012r.,24.07.2012 r., 26.07.2012r.

W okręgu mojego sądu nakaz w postępowaniu upominawczym otrzymuję po okresie ok. trzech tygodni – miesiąca licząc od dnia wniesienia pozwu.

Postępowanie przed tym sądem ma też inne wady  – nie wymaga się przedstawiania w nim dowodów. Można więc pisać pozwy zupełnie abstrakcyjne. Często robią tak fundusze sekurytyzacyjne i firmy windykacyjne licząc na to, że pozwany nie wniesie sprzeciwu. Z podanych trzech przypadków wszystkie sprawy wygrałem, w dwóch z nich podnosząc zarzut przedawnienia, w trzeciej zaś powód zdając sobie sprawę z faktu, ze sprawy nie wygra, nie wypełnił obowiązku uzupełnienia pozwu w sposób wskazany przez sąd „realny”.  

W e-sądzie nie uzyskuje się „tytułów egzekucyjnych”, jak chce tego minister, tylko nakazy zapłaty. Nie są to pojęcia tożsame. Nieprawdziwe jest stwierdzenia, że do „realnego” sądu trafiają tylko sprawy, w których „dłużnik” (a raczej pozwany) nie uznaje roszczenia. Jest wręcz odwrotnie. Takie sprawy, gdzie roszczenie jest uznane wcześniej rozpoznawane są przez sądy „realne” w postępowaniu nakazowym. E-sądy rozpoznają   sprawy, gdzie występuje brak  uznania.

6/-Bezsensowne jest tworzenie oddzielnego e-sądu dla „rozpatrywania bankowych tytułów egzekucyjny”. Wydaje się, że ministrowi chodzi o nadawanie klauzuli wykonalności tym tytułom, bo wystawiają je same banki. Takie określenie to kolejny dowód na brak elementarnej wiedzy ministra. Nadanie klauzuli wykonalności bankowemu tytułowi egzekucyjnemu trwa dwa-trzy dni. Polega praktycznie na przyłożeniu pieczęci i złożeniu podpisu przez sędziego i wydrukowania postanowienia na zasadzie „kopiuj-wklej”, bo Sąd nie sprawdza zasadności tytułu bazując na wypisie z ksiąg bankowych. Postępowanie w e-sądzie wydłuży czas oczekiwania na klauzulę.

7/-Co do kwestii „form naprawy spółek, które nie prowadzą do likwidacji”, to nie potrzeba było Banku Światowego ostatnimi czasy do niczego przekonywać. Ostatnie dość istotne zmiany w przepisach dotyczących upadłości miały miejsce w maju 2009r., a generalnie obowiązujące zasady funkcjonują od 1 października 2003r. Minister chwali się wysokim poziomem profesjonalnym syndyków. Ciekawe, jak będzie to wyglądać po  deregulacji, gdy syndykiem będzie mógł zostać pierwszy lepszy człowiek z ulicy. No, ale jeśli ministrem sprawiedliwości jest filozof? A według klasyka państwem może rządzić kucharka?

8/-Minister zachwyca się projektem nowelizacji kodeksu postępowania karnego, przejścia z modelu inkwizycyjnego na kontradyktoryjny. Jest przy tym niekonsekwentny, o czym za chwilę. Praktycy mają tu jednak mieszane uczucia, ja osobiście jestem temu zdecydowanie przeciwny. Uzasadnione są niektóre postulowane zmiany w kpk zmierzające do szybszego i sprawniejszego postępowania, ale nie mogą one następować kosztem ustalania prawdy obiektywnej. Przy swych pochwałach dla anglosaskiego czy amerykańskiego systemu procedury karnej minister zapomina o spektakularnych błędach i wypaczonych wyrokach, uniewinnienia po latach procesu, czy tez skazywaniu na śmierć i wykonywaniu wyroków na osobach niewinnych. W aktualnym polskim systemie prawnym istnieją instrumenty pozwalające na prowadzenie postępowań w sposób sprawniejszy i szybszy, ale to, jak przebiega postępowanie przygotowawcze i sądowe zależy przede wszystkim od ludzi. Sama zmiana prawa może nic nie dać. Są policjanci, prokuratorzy i sędziowie pracujący dobrze, są też pracujący źle. Jedni potrafią zakończyć porównywalne postępowania w terminach kodeksowych bez przedłużeń, inni nie. Niektórzy sędziowie sądzą dobrze, wnikliwie, kulturalnie, wyznaczają krótkie terminy rozpraw, inni nie. Problem tkwi w  ludziach, ich profesjonalizmie i przygotowaniu, Postulaty otwarcia zawodów prawniczych, skracania studiów prawniczych, aplikacji, do niczego dobrego nie doprowadzi, choćby prawo było nie wiem jak dobre.

 Wracając do wywiadu: absurdem minister nazywa „odczytywanie akt sprawy”, co zajmuje wiele tygodni. Do końca nie wiem, o co tu ministrowi chodzi, bo wyraża się niejasno: czy ma na myśli odczytywanie niektórych części materiału dowodowego (za zgodą stron, co z reguły ma miejsce, ujawnia się dowody bez odczytywania, za wyjątkiem  odczytywań wyjaśnień oskarżonego, gdy odmawia ich składania bądź są w nich nieścisłości, albo też zeznań świadków w przypadku niepamięci bądź nie podania szczegółów), czy też czytania akt sprawy w celu przygotowania się do jej prowadzenia. Ani jednego, ani drugiego nie da się uniknąć. Nie wyobrażam sobie, aby sędzia na sprawę przychodził zupełnie „zielony” i słuchał tylko tego, co dzieje się na sali rozpraw, nie korzystał z opinii biegłych, dowodów z dokumentów, nie wyjaśniał sprzeczności, a przez co nie dążył do ustalenia prawdy. Jeśli minister twierdzi, że w dzisiejszym karnym systemie procesowym sąd przeprowadza dowody, a strony odgrywają rolę drugorzędna, to znaczy, że nie ma najmniejszego pojęcia o tym, o czym mówi. Owszem, dowody przeprowadza sąd, ale wnioski dowodowe i okoliczności, na które dowody mają być przeprowadzone, zgłaszają strony. Sądy mogą przeprowadzać dowody z urzędu, ale rzadko to czynią. Gdyby nie strony, a w szczególności prokurator, jego inicjatywa, procesu w ogóle by nie było! O drugorzędnej roli stron w postępowaniu karnym może mówić tylko osoba, która nigdy nie była na sali rozpraw, nie słyszała wniosków czy też przemówień prokuratorów czy obrońców, których zachowania mają ogromny wpływ na przebieg procesu, ustalenie winy i kary. W nowym modelu prokuratorzy maja przychodzić z „wypreparowanymi dowodami i przekonać do nich sędziego’’. Przecież tak jest i teraz! Kolejny lapsus ministra to twierdzenia, że dziś, jeśli oskarżony nie stawi się na rozprawie to jest ona odraczana, a w nowym systemie wyrok będzie  mógł zapaść, jeżeli oskarżony zawiadomiony prawidłowo się nie stawi, to nieprawda !Obecnie oskarżony po złożeniu wyjaśnień nie musi uczestniczyć w procesie, szeroko stosowania jest instytucja dobrowolnego poddania się karze, gdzie obecność oskarżonego na posiedzeniu jest nieobowiązkowa, sady karne mogą wydawać wyroki nakazowe (po rozpoznaniu sprawy na posiedzeniu bez obecności prokuratora i oskarżonego), w postępowaniu uproszczonym (w nim toczy się ponad połowa spraw) sąd w przypadku niestawiennictwa oskarżonego bez usprawiedliwienia może wydać wyrok zaoczny. Tak procedura obowiązuje od lat. Kompletna niewiedza ministra. Na marginesie: media szeroko opisują przypadek kobiety z Opolszczyzny, która została aresztowana, bo nie stawiła się na rozprawę, gdzie zarządzono areszt wobec niezapłacenia grzywny. Pomijając fakt, że jest to przekaz jednostronny, a premier dał się wrobić opowiadając publicznie androny (nie mógł niestety skonsultować wystąpienia z kompetentnym ministrem), to sytuacja ta aż nadto obrazuje fałsz prezentowany przez ministra Gowina. I co się dalej dzieje? Premier rządu, zwolennik kontradyktoryjności, nakazuje kilku ministrom kontrole w imię zupełnie innych zasad.

 Czy sędziowie są entuzjastami zmian? Być może; w wersji kontradyktoryjności zaprezentowanej przez ministra będą mieć mniej do zrobienia. Prawdziwymi entuzjastami winni być adwokaci, bo zwiększa się pula pieniędzy na obrony z urzędu. Wracając do kontradyktoryjności – minister wykazuje się niezrozumiałą niekonsekwencją. Chce wprowadzić kontradyktoryjność w postępowaniu karnym, a osłabia ją w postępowaniu cywilnym, co wyżej wskazałem. Bez sensu i jakiejkolwiek logiki.

9/-Minister chce odciążyć sędziów od wielu prac. Jakich? Sędzia dziś orzeka i nic więcej. Wszelkie zarządzenia wydane na rozprawie i poza nią wykonuje aparat administracyjny, protokolanci, sekretarze, kierownicy wydziałów. Nawet uzasadnienia wyroków częstokroć piszą aplikanci i asystenci sędziów, których jest wielu, sędzia tylko sprawdza i poprawia. Nie wiem, od czego tu można sędziów odciążyć, chyba tylko od orzekania, skoro według ministra mają to robić notariusze i urzędnicy sądowi. Co do dyrektorów sądów – funkcjonują oni od kilku lat i żadna to nowość. Wcześniej im podlegające zadania wykonywali pracownicy techniczni, tak jest i teraz, dyrektor sądu koordynuje ich prace. Ministrem sprawiedliwości winien być prawnik i to w dodatku prawnik-praktyk. Tylko taka osoba może coś zrobić, wnieść, wdrażać w życie własną wizje zmian. Nie może tego dokonać filozof bez elementarnej wiedzy prawniczej ulegający podszeptom różnych grup nacisków prezentujących, co widać, różniące się poglądy. Wymiar sprawiedliwości i sądownictwo to nie sprzedaż bułek, to konkretne problemy i tragedie ludzkie, o czym nie można zapominać. Tylko profesjonalny minister może sobie z tym poradzić. Z wywiadu z ministrem Gowinem widać aż nadto, że nie powinien pełnić tej funkcji, nie wie co robi i co ma zrobić. 

 

Skomentuj

19 Co robi minister Gowin..? Komentarz do artykułu w GW – „Nasz sukces to księgi wieczyste”

  1. Lidia Kalina pisze:

    Zgadzam się z większością tez powyższego, bardzo dobrze napisanego artykułu. Zastrzeżenia zgłaszam odnośnie ostatniego punktu. Wciąż jeszcze sędziowie wykonują szereg czynności zabierających bardzo dużo czasu (sprawdzanie i stwierdzanie prawomocności orzeczeń, prawidłowości doręczenia korespondencji), niestety nie wszyscy mogą liczyć na pomoc asystenta (np. w wydziale o obsadzie czterech sędziów jest jeden asystent, który zgodnie z przepisami może "obsługiwać" tylko dwóch sędziów; nawet jeśli sam asystent jest chętny do pomocy wszystkim sędziom, oczywiście w miarę możliwości czyli "każdemu po trochu", niezwykle trudno jest przełamać opór starszych sędziów zasłaniających się powyższą normą i najmłodsi stażem sędziowie pozostają bez pomocy), w wielu wydziałach cywilnych nadal brakuje referendarzy, którzy odciążają sędziów od pisania prostych nakazów zapłaty i postanowień o nadaniu im klauzul wykonalności. Odnośnie tych ostatnich, to niestety wbrew temu co pisze Autor nadanie klauzuli wykonalności to już nie tylko kwestia przyłożenia pieczęci – tak było do momentu wyroku Trybunału Konstytucyjnego stwierdzającego niekonstytucyjność przepisu rozporządzenia ministra pozwalającego – mówiąc w skrócie – zastąpić wydanie postanowienia właśnie taką pieczęcią. Od tej pory – o ile nic się nie zmieniło w ostatnich kilku miesiącach, podczas których nie miałam kontaktu z zawodem – każda klauzula wykonalności musi zostać nadana w drodze postanowienia. Oczywiście jest to proste i krótkie postanowienie, niemniej jednak musi zostać napisane, wydrukowane, podpisane, a przy dużej ilości orzeczeń, którym trzeba nadać klauzulę, zabiera to ogromną ilość czasu. A na koniec: minister Gowin nie jest kobietą, jak Joanna Mucha, wobec czego żadnemu dziennikarzowi nie przyjdzie do głowy wykazywać publicznie jego niekompetencji, zastawiać pułapek w wywiadach, jak czyniono to i czyni się nadal wobec nieszczęsnej ministry sportu. Ranga ministerstw nie jest wszak porównywalna, zaś wiedza i rzetelność dziennikarzy też pozostawia sporo do życzenia.

  2. replica hermes pisze:

    Bardzo dobry artykuł 

  3. Wacław Mław pisze:

    Pan Gowin musi też uzupełnić braki chociażby z słownictwa prawniczego. Jakby miał rozmawiac z adwokatem, sędzią, prokuratorem czy notariuszem to by się z nikim nie dogadał, ze względu na niewłaściwe uzywanie terminologii

  4. moncler pisze:

    Dobry tekst. Fachowo.

  5. Michal Parco pisze:

    Masz calkowita racje.

  6. rabia-ternec pisze:

    artykul jest super, wielkie dzieki za jej zamieszczenie. Mysle, ze nie tylko ja bardzo z niej skorzystam. Zycze wielu czytelnikow i jeszcze raz dziekuje.

  7. Totem pisze:

    Hej!. Nietuzinkowy blog. Chce wiecej. Oczekuje na kolejny artykul.

  8. scottv pisze:

    Zgadzam się z powyższymi komentarzodawcami.

  9. ilame pisze:

    Przypadkiem znalazłem ten tekst i trochę już sprawa ucichła, ale podzielam zdanie autora ale zgadzam się też z Kaliną.

  10. Andrzejki pisze:

    Masz calkowita racje. 

  11. Igor pisze:

    Nie wiesz o czym piszesz…

  12. Anonimus pisze:

    Dzięki, szukałem informacji na ten temat od dłuższego czasu, a twój tekst jest najlepszym jaki odkryłem dotychczas.

  13. abm janitorial pisze:

    Więcej robi szkody niż pożytku. Ale tym krajem nigdy nie będą rządzić mądrzy ludzie. Wszystko zmierza do zagłady Państwa

  14. finder pisze:

    Zgadzam sie z przedmówcami

  15. Sotelo pisze:

    Domena polityków to niszczyć i rozwalać wszystko co spełnia swe zadania i tworzyć bzdury, które nie działają

  16. remona pisze:

    Witam, fajnie, że tutaj każdy ma możliwość dzielenia takich doświadczeń, sprawa stara, ale okiem "wtajemniczonych" wygląda to wszystko zupełnie inaczej

  17. timothy pisze:

    bardzo pouczające treści

  18. victor pisze:

    nawet nie wiem, jak się tutaj znalazłem, ale publikacja świetna. Trochę po czasie tu trafiłem, ale właściwe rozumowanie tematu

  19. IrreveAppenry pisze:

    całe szczęście gościa już nie ma na stanowisku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>