Czy miasto to firma?

miasto_firma

Czy zarządzanie miastem jest podobne do zarządzania przedsiębiorstwem? Zacznijmy od wyjaśnienia czym jest firma? Firma, czyli działalność gospodarcza, to forma aktywności przedsiębiorców działających na rynku. Działalność gospodarczą ze względu na dochodowość dzielimy na:
-działalność, której celem jest przynoszenie dochodu (przedsiębiorstwa prywatne),
-działalność gospodarcza nastawiona na osiąganie korzyści ekonomicznych, których głównym celem jest jak najlepsze zaspokajanie potrzeb społeczności lokalnej, a nie generowanie zysku,
-działalność non-profit, nie przynosi zysku finansowego, ale ma dawać korzyści w szerokim tego słowa znaczeniu (np. rozwój przedsiębiorczości, nauka, szkolenie, pomoc chorym, itp.)

Dwa ostatnie rodzaje działalności przypominają funkcje jakie ma pełnić magistrat. Wracając do definicji firmy, analogicznie możemy powiedzieć, że magistrat to forma aktywności urzędników działających na terenie miasta, która ma przynosić korzyści lokalnej społeczności oraz zaspokajać potrzeby mieszkańców. Czy tak się dzieje w polskich miastach?

Jednym z podstawowych problemów większości polskich miast jest  szybka depopulacja. Rząd i Magistraty chwalą się, że podjęły kroki by zatrzymać wyludnianie się. Realizowanych jest kilkanaście programów medycznych i społecznych, opracowano program rozwoju przedsiębiorczości, rośnie procent terenów miast objętych planami zagospodarowania przestrzennego. Niestety, nie tędy droga. Organizowanie kursów, szkoleń dla bezrobotnych nic nie da, jeżeli nie będzie w miastach kolejnych pracodawców. Przy tak wysokich, jak obecnie, kosztach prowadzenia działalności nie ma co liczyć, że po kursie przedsiębiorczości ludzie zaryzykują i rzucą się na prowadzenie własnej firmy. 

Mniejsza społeczność to mniejsza liczba potencjalnych klientów dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw, co powoduje ich upadanie. Depopulacja to skutek bezrobocia. To z bezrobociem należy walczyć poprzez zachęcanie dużych korporacji, koncernów, producentów do inwestowania w rodzimych aglomeracjach. Do tego potrzeba dobrego menadżera na stanowisku prezydenta miasta, który przedsiębiorczym okiem spojrzy na miasto i zrobi wszystko, żeby w kieszeni obywateli było jak najwięcej pieniędzy, które sami wypracują w nowych miejscach zatrudnienia. Więcej kasy u obywateli to większe wpływy z podatków. 

Ostatnie medialne doniesienia z różnych stron Polski pokazują, że obecni włodarze miast dbają tylko o kieszenie członków swojej rodziny i znajomych, załatwiając urzędnicze posady lub zatrudniając w niezliczonych spółkach, będących własnością gminy, których zarządy są słono opłacane z naszych podatków.

Kampanie wyborcze opierają się głównie na jednym schemacie: Sukces osiągniemy ogromnymi nakładami finansowymi. Pieniądze w sposób cudowny rozwiążą problemy miasta i skierują je na drogę szybkiego i koniecznego rozwoju… bla, bla, bla. Te nakłady finansowe pochodzą głównie ze środków unijnych, jednak ich wydawanie na spektakularne inwestycje, które w niewielkim stopniu przyczyniają się do zrównoważonego rozwoju miast. Wiele miast decyduje się na zbędne, ale kosztowne inwestycje na kredyt, mające charakter tylko wizerunkowy. Inwestycje tego typu przyczyniają się do chwilowego wzrostu PKB. Władza się tym chwali, wykorzystując naiwną wiarę społeczeństwa w to, że na jakość życia w sposób zasadniczy wpływa PKB. Takie myślenie zamiast stymulować rozwój, coraz częściej prowokuje konflikty społeczne, a w konsekwencji prowadzi do regresu miast. Kontrasty pomiędzy odnowionym i pięknym centrum miasta, a rzeczywistością miejską, stają się coraz bardziej widoczne i prowokują konflikty. Rozwój miast oparty tylko i wyłącznie o kapitał finansowy skutecznie podcina rozwój.  

Polskie miasta w większości w swoim rozwoju przypominają bardziej metropolie trzeciego świata niż miasta europejskie: enklawy dobrobytu i wysokiego standardu cywilizacyjnego otoczone są urbanistycznym chaosem, często pozbawionym elementarnej infrastruktury miejskiej. W odległości do pięciu kilometrów od odrestaurowanego centrum, okazuje się, że w niektórych budynkach nie ma kanalizacji ani centralnego ogrzewania. Całe ulice zdominowane przez banki i instytucje finansowe to tylko jedne z wielu przyczyn wypłukiwania kapitału społecznego.

W prywatnej firmie nie ma miejsca dla źle zarządzających menadżerów, pracodawcy takich zwalniają. W polskich miastach nadszedł czas by pracodawca (mieszkańcy miasta) zwolnili kiepskich pracowników (włodarzy miasta).

Czas na ludzi zupełnie nowych, spoza obecnych ekip jakie pracują w magistratach. Potrzebni są ludzie, którzy z Urzędami Miast do tej pory nie mieli nic wspólnego. Inaczej nic się nie zmieni, dalej będą rządzić układy, a miasta będą umierać. Wszystko w rękach obywateli. Mam nadzieje, że znajdą się tacy kandydaci i Polacy na nich zagłosują. 

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>