Dlaczego zarabiamy w Polsce 4 razy mniej niż w bogatej Zachodniej Europie?

zarobki_w_polsce

Ryszard Florek to jeden z najbogatszych Polaków. Założył fundację "Pomyśl o przyszłości", która wydała broszurę "Dlaczego zarabiamy w Polsce 4 razy mniej niż w bogatej Zachodniej Europie". Przedstawiam kilka spraw, które najbardziej skupiły moja uwagę, aczkolwiek o tych problemach wiedziałem i podejrzewam, że większość z nas wie.

W naszym kraju żyje 38 mln ludzi, a tylko 13 mln jest zatrudnionych w gospodarce, czyli wytwarza PKB. Jeden człowiek zatrudniony w gospodarce musi „zarobić” na trzy osoby. Komentarz: Zaklady produkcyjne poupadały i dalej upadają, stąd między innymi tak niska liczba. W Niemczech na 80 mln obywateli w gospodarce pracuje 40 mln. Tym samym wypracowana przez nich wartość dzielona jest na 2 obywateli. W Polsce zbyt wiele osób pracuje w organizacjach, instytucjach, urzędach, które nie wytwarzają PKB. Komentarz: Kolejne władze kraju powodują wzrost zatrudnienia w administracji, a nie spadek.

Jedną z największych przeszkód w prowadzeniu biznesu i dążeniu do konkurencyjności naszej gospodarki według fundacji jest polskie prawo, które zamiast wspierać przedsiębiorców, blokuje ich. Tworząc prawo nie bierze się pod uwagę tego, na ile nowe przepisy poprawią efektywność gospodarki. Przedsiębiorcy zbyt dużo czasu i środków finansowych poświęcają na rozwiązywanie problemów prawnych, tym samym tracą konkurencyjność w stosunku do producentów zagranicznych. Druga sprawa to bariery typu brak kapitału, umowy na wyłączność, normy wewnętrzne dopasowane do produktów rodzinnych producentów, drogie certyfikaty wliczone w cenę jednostkową produktu, ubezpieczenia, patenty, wzory użytkowe i wiele innych, są bardziej dokuczliwe dla polskich firm niż wysokie cła.

Im więcej się produkuje i sprzedaje, tym cena produktu może być niższa – to tzw. "efekt skali". Nasi producenci się do tej zasady nie stosują.

Infrastruktura transportowa staje się kluczowa dla gospodarki. Stan dróg (brak autostrad i tras ekspresowych), a także słaba infrastruktura kolejowa i lotnicza to mankament działający przeciwko rozwojowi biznesu. Kupujący dłużej czekają na zakupiony towar i przez to rodzime firmy są mniej konkurencyjne.

Polska nadal jest miejscem, gdzie inwestorzy zagraniczni traktują nas jak tanią siłę roboczą. Tworzą tańsze miejsca zatrudnienia, mało stabilne, gdyż w sytuacji gospodarczych zawirowań, właściciele międzynarodowych korporacji na pierwszym miejscu stawiają interesy własnego kraju.

Im więcej globalnych firm, tym wyższe wynagrodzenia – niestety wciąż posiadamy znikomą ilość firm rodzimych o zasięgu globalnym, które mogłyby eksportować swoje produkty, rozwiązania czy wiedzę i przyciągnąć kapitał do kraju. Komentarz: Nawet jak mamy możliwość wybić się z czymś to i tak ogólnie pojeta władza nie widząc w tym własnego interesu zablokują pomysł (tak jak np. z produkcją syntetycznej benzyny, na którą patent mają Polacy, czy Blu-ray, który został sprzedany za granicę).

Więcej importujemy niż eksportujemy, a konsumowanie produktów z importu lub produkowanych w Polsce przez zagraniczne koncerny pomniejsza polskie PKB. Dlatego to my konsumenci powinniśmy większą wagę przywiązywać do tego, co kupujemy. Wydając pieniądze wpływamy na to, gdzie będą powstawać nowe miejsca pracy i gdzie będą wyższe zarobki. Statystyka jasno wskazuje: w krajach z przewagą eksportu nad importem wynagrodzenia są wyższe niż w państwach o wysokim imporcie. 

Kolejny czynnik, wymieniany przez Fundację "Pomyśl o przyszłości", wpływający na wysokość wynagrodzeń w poszczególnych krajach to innowacyjność. Za jej miarę często przyjmuje się ilość zgłoszeń patentowych przypadającą na określoną liczbę mieszkańców. Im wyższa liczba wniosków o przyznanie patentu europejskiego przypadająca na milion mieszkańców danego kraju, tym lepiej. Komentarz: Nie tak dawno w naszym kraju przyznano ponad pół miliona zlotych dotacji w ramach "innowacyjnej gospodarki" na portal internetowy o kotach. Jak wielce jest to innowacyjne? Odpowiedzcie sobie sami.

A teraz bardzo ważna sprawa.. Nasz dług publiczny wynosi 770 mld zł. Na jego spłatę zarabia wyłącznie sektor gospodarczy, w którym zatrudnionych jest tylko 13 mln obywateli. Rachunek jest prosty: dług publiczny przypadający na jednego zatrudnionego w sferze produkcji i usług to 59 tys.zł. Płacone przez niego odsetki (6.2%), w skali roku wynoszą około 3,5 tys.zł. Wynika z tego, że każdy zatrudniony w sektorze gospodarki musi oddać 3,5 tys.zł. Tyle w naszym imieniu państwo przekazuje pożyczkodawcom. O tyle rocznie moglibyśmy zarabiać więcej.

Fundacja "Pomyśl o przyszłości" przytacza dane Transparency International, z których wynika, że w krajach, w których korupcja jest niska, zarobki są wyższe (np. Austria, Dania, Francja). Tam, gdzie potęguje się zjawisko korupcji, nepotyzm, zarobki szeregowych urzędników i obywateli są mniejsze, np. Ukraina, Rumunia, Polska. To wszystko powoduje niski poziom zaufania społecznego w kraju (10%) podczas, gdy w zamożnych krajach Skandynawii wskaźnik ten jest wysoki (70%). Komentarz: Jak tu mieć zaufanie do kogolwiek, jeśli najbardziej prawdopiszącą gazetą w kraju jest "FAKT".

Według Fundacji w naszym kraju za kwotę np. 2 tys. zł (równowartość ok. 500 Euro) jesteśmy w stanie kupić większą ilość wyrobów niż za owe 500 Euro. Komentarz: Z tym się nie zgodzą Polacy pracujący za granicą. Ogólnie dostępne tytuły prasowe i serwisy internetowe wielokrotnie publikowały porownania cen, z których wynika, że produkty żywnościowe są w Polsce droższe. Nie jest żadną tajemnicą, że mieszkańcy terenów przygranicznych z Niemcami jeżdżą na zakupy za Odrę, bo jest to oszczędność rzędu 20%.   Droższe są usługi, ale jak zarobki są cztery razy większe, to nie uszczuplają znacząco portfela.

Dalej broszura traktuje, że w „rękach państwa” powinny pozostać przedsiębiorstwa ze strategicznych gałęzi: infrastruktury, zabezpieczenia energetycznego kraju. Reszta może być sprywatyzowana, ale w taki sposób, aby pozostały w polskim zarządzaniu. Komentarz: I z tym się zgadzam. Niestety u nas sprywatyzowano spółki energetyczne i teraz mamy ceny jedne z wyższych w Europie.

W broszurze zapomniano wspomnieć o prawie podatkowym, które tworzone jest tak by jak najbardziej oskubać obywatela.

Biznesmen Ryszard Florek poprzez broszurę chciał uświadomić Polaków w kwestiach ekonomicznych. Polacy jako tako są świadomi. Należałoby uświadomić "elitę" rządzącą.

Skomentuj

3 Dlaczego zarabiamy w Polsce 4 razy mniej niż w bogatej Zachodniej Europie?

  1. brasil pisze:

    Zarabiamy mniej bo tak chcą włodarze Europy Zachodniej. Mamy być chinami europy, celowo otępia się społeczeństwo byśmy służyli jako tania siła robocza 

  2. Maciej Matczak pisze:

    Jak tu mieć zaufanie do kogolwiek, jeśli najbardziej prawdopiszącą gazetą w kraju jest "FAKT". 

    buahahaha..dobre :D ale niestety to prawda

  3. grzybek pisze:

    bo rządzą ludzie którzy robią to dla pieniędzy, a nie z misji służenia społeczeńśtwu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>