Histeria lubi się powtarzać

wsciekla

Histeria to pojęcie, które od wieków przypisywano kobietom. Sama nazwa tego stanu pochodzi od greckiego słowa hystera, które oznacza macicę. Stało się ono także kwestią, która poróżniła psychoanalizę z feminizmem. Z teorią jest jak z winem, z wiekiem nabiera smaku.

Pojęcie to już wieki temu kojarzone było z kobietami. Starożytni Egipcjanie uznawali macicę za wyjątkowy byt, który przemieszcza się do górnych części ciała, powodując uciski kolejnych partii ciała. Wyjaśniało to duszności i rozmaite bóle, jakich doświadczały histeryczki. Dobrze tłumaczyło to także drastyczne sceny wicia się i rzucania kobiet, które przechodzą atak histerii – wyglądały, jak w czasie walki z groźnym zwierzem. Wynaleziono nawet wyjątkowe sposoby łagodzenia wędrówek macicy. Pomysłowi Egipcjanie szukali przeróżnych sposobów, by zwabić macicowego zwierza, z powrotem w dolne partie kobiecego ciała. Byli bardzo kreatywni, gdyż aplikowali miłe zapachy w dolne partie ciała, zaś odrażające podsuwali pacjentce pod nos. Dzięki temu krnąbrna macica, miała podążać ku pachnącej części ciała. Nie ma dokumentów, potwierdzających skuteczność tego typu zabiegów. Odważniejsze panie, same mogą wypróbować ten rodzaj leczenia.

Hipokrates ochrzcił tę dolegliwość mianem duszności macicznej, której przyczyny dopatrywał się we wstrzemięźliwości seksualnej. Uznał on, że kobieca macica cierpi wówczas na brak wilgoci, przez to przemieszcza się w górę, z nadzieją, że znajdzie wilgoć. Po raz kolejny macica była uznana za wprawną podróżniczkę, tyle, że teraz diagnoza przybrała nieco pustynny wyraz. Źródełkiem, które miało ożywić usychającą macicę jest oczywiście aktywność seksualna.

Psychoanaliza także wiązała ów stan z brakiem aktywności płciowej. Genezę tego zjawisko upatrywano także w urazie psychicznym, który wyparto ze świadomości. Pamięć o urazie jest ukryta, jednak pozostają luźne emocje, które uchodzą z człowieka w postaci histerii. Freud opisał „Przypadek Anny O.”, który był portretem histerycznej pacjentki. Freud usilnie starał się udowodnić swoją teorię, mówiącą, że histeria jest objawem zaburzeń seksualnych. Rodzące się ruchy feministyczne bojkotowały tego typu teorie. W jednym tylko punkcie, zgadzały się z Freudem, a mianowicie w tym, uznającym histerię za objaw, nie zaś za chorobę. Według działaczek ruchów kobiecych jest to objaw, będący wynikiem stanu zamknięcia bogactwa kobiecej psychiki do ról żony, matki czy córki.

Kobieta jak wino. Ewolucja terminu histerii jest obrazem zmian w postrzeganiu kobiet. Całe szczęście współczesna kobieta może śledzić dzieje tego pojęcia z lekkim uśmiechem, jednak jej poprzedniczki nie miały tyle szczęścia. Dziś wiemy, że z teorią jest jak z kobietami i winem – im starsze są, tym więcej jest w nich wytrawności. Jak wiemy w szlachetności wina zawarta jest prawda. Prawda o kobietach była często duszona przez patriarchalny sposób patrzenia na świat. Całe szczęście to już przeszłość, z której możemy czerpać inspirację do samodoskonalenia i szanowania swojej kobiecości.

 

Skomentuj

6 Histeria lubi się powtarzać

  1. bart_simpson pisze:

    Kobiety zawsze wariują kiedy kija brak

  2. Marzena Uławska pisze:

    coś w tym jest.. pracuje z kobietami i mężczyznami. Z mężczyznami nigdy nie ma problemu, a kobiety mają humory, ale jednak te które nie mają facetów są bardziej uciążliwe we współpracy, są zazdrosne, obgadują itd

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>