Jeszcze o e-sądach..

Medialna wrzawa na temat e-sądów już się przewaliła, powstały projekty zmian w regulacji ich dotyczących, ale jak zwykle co nagle, to po diable. Zmiany dotyczące funkcjonowania e-sądów to leczenie dżumy witaminą c, nic to nie da, bowiem istota wydawania nakazów w tym trybie pozostaje taka sama. Jak zwykle nikt nie zapytał o zdanie prawników-praktyków i powstanie "potworek" nic niedający. 

I tak..

Kwestia kar za podanie w pozwie niewłaściwego (nieaktualnego) adresu strony pozwanej: niska w porównaniu z możliwym do osiągnięcia zyskiem, a poza tym nakładana tylko w przypadku świadomego podanie złego adresu. Konia z rzędem, kto wykaże świadome działanie, bo niby jak? Będzie to martwy przepis.

Kwestia zakazu dochodzenia roszczeń przedawnionych: kolejny zły pomysł, który wprowadzi dualizm w przepisach. Nie może być tak, aby w zależności od trybu postępowania sąd albo uwzględniał z urzędu przedawnienie, albo czekał na zarzut. Spowoduje to niemałe zamieszanie. Ten, kto będzie występował z roszczeniem w trybie nakazowym lub upominawczym przed „normalnym” sądem będzie mógł dochodzić roszczeń przedawnionych, w e-sądzie już nie. 

Problem wskazywania nieaktualnych adresów, nieodbierania korespondencji i przez to pozbawiania się możliwości obrony występuje także w sądach powszechnych, gdzie obowiązują te same przepisy dotyczące doręczeń. Wyłudzacze – fundusze sekurytyzacyjne i firmy windykacyjne, czyli główne podmioty korzystające z e-sądów przejdą do sądów powszechnych, skoro w postępowaniach przed nimi przedawnienie stosowane będzie na zarzut.

Obowiązek podawania numerów PESEL: tu też pojawią się problemy. Nie wszyscy pozwani to osoby fizyczne, wierzycielowi niełatwo będzie do numeru PESEL dotrzeć, komornicy mają dostęp do bazy PESEL i co z tego, dochodzą wierzytelności nie od tego, od kogo trzeba. Poprawę, jeśli chodzi o prawidłowe doręczenia, mogą przynieść zmiany praktyki (bo niekoniecznie przepisów) i egzekwowanie od doręczycieli zapisów na zwracanych przesyłkach o tym, że pod wskazanym adresem Jan Iksiński nie mieszka.

Aby system e-sądów funkcjonował w sposób należyty należy w procedurze stosować te same zasady, co w postępowaniu nakazowym upominawczym – załączyć do pozwu potwierdzone kopie dokumentów (skany) stanowiące o zasadności powództwa (sprzeciwiam się przy tym praktyce sądowej w postępowaniu upominawczym, gdy podobnie jak w e-sądzie niektórzy sędziowie nie żądają kopii dokumentów). Niedopuszczalne jest bowiem poprzestawanie jedynie na wskazywaniu istnienia dokumentów. W obecnej sytuacji każdy może bezkarnie (jedynym ograniczeniem jest wysokość wpisu) skierować do e-sądu bzdurne, nieoparte na niczym roszczenie, a sąd nie mając obowiązku sprawdzania jego zasadności choćby poprzez ocenę dokumentów automatycznie wydaje wyrok. Firmy windykacyjne i fundusze sekurytyzacyjne mają to wkalkulowane w ryzyko swej działalności. Wypychają do sądów setki tysięcy pozwów na zasadzie „a nuż się uda”. I w zdecydowanej większości przypadków się udaje, chyba, że pozwany odbierze pozew i zwróci się o pomoc do prawnika. W swojej praktyce napisałem kilkanaście sprzeciwów od zasądzonych przedawnionych roszczeń uzyskując kilkanaście tysięcy zł. z tytułu zwrotu kosztów zastępstwa procesowego. Należy nadto pozbawić fundusze sekurytyzacyjne możliwości dochodzenia roszczeń w oparciu o wypisy z ich ksiąg. Spotkałem się z dwoma przypadkami, gdzie firmy takie powoływały się na wypisy, których nie było. W toku postępowania jest to nie do sprawdzenia, gdyż firmy te, jak tylko wskaże się w sprzeciwie zarzut przedawnienia i sprawa trafi do postępowania zwykłego, uznają sprzeciw bądź nie wykonują poleceń sądu w zakresie dostarczenia żądanych dokumentów.

Fundusze sekurytyzacyjne są z założenia firmami mającymi w założeniach działania, używając tu terminologii prawnokarnej, dążące do niekorzystnych rozporządzeń majątkiem osób, przeciwko którym podejmują swe działania, począwszy już od wykupu przedawnionych wierzytelności. Takie przedsiębiorstwa nie powinny istnieć w demokratycznym państwie prawnym. Ale o tym innym razem.

Skomentuj

7 Jeszcze o e-sądach..

  1. justa80 pisze:

    Czyli można na kogoś wydać wyrok bez dowodów. Państwo polskie daje przyzwolenie na okradanie rodaków nie znających się na prawie, którzy ze strachu płacą haracz.

  2. adw.j. pisze:

    przypomina mi się 'Proces'  Franza Kafki.. takie rzeczy to tylko w Polsce

  3. adw.j. pisze:

    a wogóle to co znaczy "na zarzut"?

  4. Mr. A. pisze:

    na zarzut – chyba chodzi o to, że oskarżony musi się odwołać i udowodnić, że zarzucane mu np. długi   są przedawnione. jak sie nie odwoła, to będzie ścigany i wzywany do zapłaty

  5. rupert pisze:

    Polska jest państwem prawa ale finansowego. Przepisy oraz prawo zmienia sie tak by lobby instytucji finansowych i firm obracajacych kapitalem oraz sam aparat państwowy mogl czerpac zyski. Pozostale galezie samniej wazne.

  6. Robert_S pisze:

    największym zagrożeniem dla społeczeństwa jest to, że media piszą sobie o różnych sprawach jak chcą, bez konsultacji tak jak to autor wyraził z "praktykującymi". społeczeństwo nie musi się znac na wszystkim, a to co wyczyta uważa za prawde, co prawdą w rzeczywistości często nie jest.

  7. Wiktor Janik pisze:

    Dziennikarska wolność słowa powinna być ograniczona w jakiś sensowny sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>