Komentarz do artykułu GW „Czym grozi stłuczka z radiowozem? Niewiarygodny przypadek Bogdana G.”

Komentarz do artykułu Gazety Wyborczej "Czym grozi stłuczka z radiowozem? Niewiarygodny przypadek Bogdana G.". Artykuł dostępny TUTAJ. Pan redaktor nie do końca przestudiował całą historię. 

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł w Gazecie Wyborczej z dnia 24 stycznia 2013 r. zatytułowany „Czym grozi stłuczka radiowozem” z uwagi na fakt, że występuję w niej jako pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego funkcjonariusza policji  Grzegorza R., którego wcześniej broniłem go w sprawie o wykroczenie z art. 86 par. 1 kodeksu wykroczeń. Cenię bardzo Pana Redaktora za publikacje sądowe, czytam je zwykle z zainteresowaniem, gdyż charakteryzują się wysokim poziomem merytorycznym i trafnymi spostrzeżeniami. Jednakże tym razem w publikacji znalazł się szereg półprawd, przeinaczeń, a nawet informacji nieprawdziwych. Już sam opis kolizji opisany przez oskarżonego Bogdana G. odbiega od ustaleń poczynionych w toku postępowania oraz opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Otóż, radiowóz nie miał gdzie zjechać, gdyż poruszał się skrajem swego pasa ruchu, a po kolizji znalazł się w rowie. Nieprawidłowości w zachowaniu Grzegorza R. kierującego radiowozem wykluczył Sąd Rejonowy w Częstochowie uniewinniając go od zarzutu spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Wniosek o ukaranie Grzegorza R. złożył Komendant Powiatowy Policji w Kłobucku. Wyrok w tej sprawie jest prawomocny. Wracając do meritum – faktem jest, że na miejsce zdarzenia przyjechały dwie karetki, zabierając do szpitala każdego z osobna, jako że drugi z policjantów tez doznał obrażeń, jak się później okazało mniej groźnych. Druga z karetek wezwana była przez załogę pierwszej. Grzegorz R. wraz z drugim funkcjonariuszem zostali odwiezieni do szpitala na ulice Bialską. Tam czekało już dwóch prokuratorów z Prokuratury Rejonowej w Częstochowie. W ich obecności policjanci zostali poddani badaniom na okoliczność zawartości alkoholu we krwi. Wynik badań był negatywny. Następnie, także w obecności prokuratorów, zostali poddani innym badaniom. Lekarz przyjmujący stwierdził u Grzegorza R. obrażenia, o których mowa w artykule i także w obecności prokuratorów nastawiał Grzegorzowi R. zwichnięty bark.

   Opina biegłego dr n. med. Tomasza Wolnego jako niespełniająca przewidzianych w przepisach prawa standardów została zdezauowana. Opisując dokumentację lekarską biegły stwierdził, że karta informacyjna wydana dnia 14 grudnia 2011r. z poprawioną datą nie ma numeru księgi i nie posiada pieczątki placówki leczniczej. Nie jest to prawda, na karcie znajduje się pieczęć Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. NMP w Częstochowie ul. Bialska 141/143. Pod opisem obrażeń figurują pieczęcie lekarzy Romualda Karonia i Pawła Zejlera, którzy dokonywali badania. (biegły badając sprawę opierał się na nie dość czytelnej kserokopii). W dokumencie tym zawarty jest szczegółowy opis obrażeń Grzegorza R. Co do „przeprawionej daty” – badanie lekarskie odbywało się w nocy z 13 na 14 grudnia  i to któryś z lekarzy dokonał poprawki.

Opisując obrażenia (p. C 3 opinii) biegły pisze o rozpoznanym zwichnięciu tylnym stawu ramienno-łopatkowego prawego, podczas gdy w rzeczywistości był to staw lewy. W punkcie D opinii biegły autorytatywnie stwierdza, że w opisanych w aktach sprawy okolicznościach wypadku nie mogło dojść do powstania obrażeń w zakresie głowy, barku lewego oraz kręgosłupa, mogło dojść jedynie do stłuczenia nadgarstka. Trudno znaleźć nadto taki element wnętrza kabiny, w który pokrzywdzony mógł się uderzyć doznając stłuczenia głowy. Z takim stanowiskiem mnie można się zgodzić. W kabinie każdego samochodu istnieją takie elementy. Do stłuczenia głowy mogło dojść wskutek uderzenia w szybę, słupek, lusterko, deskę rozdzielczą i inne. Wydając opinię biegły nie zapoznał się z dokumentacją lekarską znajdującą się w Szpitalu. Przesłuchany na rozprawie trzeci z lekarzy, który nastawiał zwichnięty bark, w oparciu o zdjęcia rtg i całość dokumentacji lekarskiej potwierdził tylne zwichnięcie stawu barkowego a także uraz kręgosłupa. Z tych też przyczyn, jako że opinia dr Wolnego okazała się całkowicie nieprzydatna, Sąd zdecydował o powołanie innego biegłego.

Sąd na pewno nie powiadomi prokuratury o tworzeniu fałszywych dowodów, gdyż takich w sprawie nie ma. No chyba żeby przyjąć, że w prokurowaniu dowodów będących w posiadaniu Sądu brało udział trzech lekarzy, radiolog, pielęgniarki i dwóch prokuratorów. 

W związku z powyższym wniosłem o opublikowanie sprostowania zgodnie z art. 31 a Prawa Prasowego. Na razie bez rezultatu.

 

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>