Malowane ciało. TATUAŻ – szpeci czy zachwyca?

Lato w pełni, słoneczko dodaje energii, opalenizny i ogólnie (wyłączając …politykę) jest happy :) To co zauważyłam w upalne dni na wypełnionych plażach potwierdza medialne wiadomości – moda na tatuaże "kwitnie". Zastanawiam się w jakim stopniu jest to wpływ reklamy? Należy pamiętać ze chwilowy kaprys podążania za modą na kolorowe ciało zostanie niestety często…. kaprysem dożywotnim.

Absolutnie nie jestem przeciwniczką tatuaży, kocham wszystko co jest związane ze sztuką.. ale jeśli mam wybierać pomiędzy obrazami typu "Jelenie na rykowisku", a ''Mona Lisą" Leonarda da Vinci ..to wybaczcie… ale zawsze wybiorę tą drugą opcje.
Tatuaż-o czym z pewnością wiecie doskonale to malowanie ciała barwnikiem wstrzykniętym pod skórę igłą. Pierwsze rysunki na ciele powstawały już 3300 lat przed naszą erą! Prawdopodobnie pierwotnym znaczeniem tatuażu były obrzędy rytualne. W wielu kulturach tatuaż był przywilejem i mogli go "nosić" tylko "wybrani" – najczęściej plemienni wojownicy.
Słowo – TATUAŻ – w języku angielskim pojawiło się po raz pierwszy w 1771 roku, a wywodzi się od samoańskiego tatau, zapisanego przez osiemnastowiecznych podróżników. Najbardziej znane są maoryskie tatuaże twarzy, zwane moko. To pewnie był ….pierwszy makijaż permanentny..:P
Od dawien dawna ludzie czuli potrzebę przyozdabiania swojego ciała nie tylko "szmatkami".. i nie sadzę ze taką potrzebę odczuwają wyłącznie kobiety.
W 1892 roku, podczas wyprawy na Bliski Wschód na tatuaż zdecydował się przyszły król Wielkiej Brytanii George V. Jego syn, książę Yorku, udekorował swoje ciało podczas morskiej podróży do Japonii. Parę lat później trend rozprzestrzenił się wśród europejskich władców. W Europie kobiety z tatuażami stanowiły wówczas cyrkowe atrakcje i zazwyczaj przymuszano je do takiego ozdobienia ciała. Pierwszymi profesjonalnymi tatuażystkami XX wieku były Maud Wagner i Justine Knight pracujące we własnych salonach od 1904 i 1921 roku. Moda na tatuaż zaczęła zanikać w 1930 roku i powróciła do łask  40 lat później dzięki feministkom.
Dzisiaj nie trzeba być ani feministką ani celebrytą aby cieszyć się tatuażem na swoim ciele – prawda?
Zanim jednak udamy się do salonu tatuażu, zastanówmy się.
Wybierajmy tylko osoby wykwalifikowane w tej dziedzinie, sprawdżmy warunki higieny w studiu i używane tam akcesoria (sprzęt i barwniki). Musimy mieć świadomość tego, że nawet najmniejszy zabieg ingerencji w nasze ciało łączy się z ryzykiem zdrowotnym. Czasem, choć niekoniecznie mogą wystąpić zmiany skórne. W czasie zabiegu istnieje ryzyko zakażenia groźnymi wirusami, takimi jak HIV, HBV czy HCV. Pamiętajmy też, że młodość nie trwa wiecznie. Nawet najlepiej zadbana skóra traci z wiekiem na sprężystości i po wielu latach "rysunek" na ciele, który miał być w założeniu naszą ozdobą może po prostu szpecić, zwłaszcza gdy zrobimy go w nieodpowiednich na ciele miejscach. Barwniki po określonym czasie tracą swoją wyrazistość gdyż są wchłaniane przez skórę.
Jest możliwość tzw. tatuażu tymczasowego (do 3 lat) lecz istnieje prawdopodobieństwo utworzenia się widocznych blizn po wchłonięciu barwnika.
Najbezpieczniejszy jest tatuaż z henny zwany mehendi lecz jego żywotność jest raczej krótkotrwała (do 3 tygodni). Niestety tu także mogą wystąpić reakcje alergiczne dlatego najlepiej wcześniej sprawdzić stan naszej skóry poddając się testom u specjalisty.
I ostatni dylemat.. wzór tatuażu. Ponoć o gustach się nie dyskutuje…ale odrobinkę wolno :)
Oczywiście to sprawa indywidualna co kto wybiera …..ale zaryzykuję…jaki tatuaż nosisz na sobie tak jesteś postrzegany. Często w ''szaleństwie zauroczenia" wypisujemy imie partnera..ok jeśli ma to trwać wiecznie, lecz co w momencie gdy "zauroczenie" zniknie? Fascynacje często są zmienne podobnie jak życie – pamiętajmy o tym!
Obserwowałam na plaży pewnego osobnika i przyznać muszę, że zastanawiałam się czy jego tatuaż rodem nie pochodzi z epoki kamienia łupanego…no cóż… kojarzyłam go raczej z prymitywizmem niż z małym dziełem sztuki. Na szczęście moje poczucie estetyki wizualnej zostało wynagrodzone innymi tatuażami na ciałach innych osób. Widać tam było "rękę'' mistrza w swoich fachu.
Jeśli zaiskrzy Wam w głowie chęć zrobienia tatuażu, po odpowiednim przygotowaniu do niego …zróbcie go…ale proszę …niech to będzie szaleństwo w porozumieniu z mózgiem .
Dla niezdecydowanych podpowiadam – zawsze możemy jak w teatrze użyć rekwizytów – istnieją przecież jednorazówki …tatuaż nalepiany :)
 

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>